Na zewnątrz wszystko wydaje się w najlepszym porządku. Patrząc z boku, jesteś definicją dorosłego, ogarniętego mężczyzny. Masz pracę, dążysz do swoich celów, realizujesz projekty, spłacasz kredyty. Być może masz rodzinę, dla której jesteś opoką. Znajomi postrzegają Cię jako faceta, na którym można polegać. A jednak… kiedy zamykasz za sobą drzwi, zostajesz sam w samochodzie albo kładziesz się wieczorem do łóżka, czujesz, że coś jest nie tak. W środku jedziesz na rezerwie. Wokół Ciebie kręci się mnóstwo ludzi, ale z tym, co naprawdę ważne – ze swoimi lękami, spadkiem formy, frustracjami w łóżku i w relacjach – jesteś zupełnie sam.

Dlaczego dorosłemu, inteligentnemu mężczyźnie tak trudno jest dziś mówić o emocjach, ciele i seksualności? Dlaczego w momentach największego kryzysu, zamiast szukać autentycznego wsparcia, zaciskamy zęby i zakładamy jeszcze grubszą zbroję?

Lekcja, której nikt nam nie wybaczył

Od najmłodszych lat uczeni jesteśmy jednego, bardzo restrykcyjnego wzorca męskości. Słyszymy to na podwórku, w szatni po WF-ie, z ust ojców i w popkulturze: „chłopaki nie płaczą”, „musisz być twardy”, „weź się w garść”, „nie bądź mięczakiem”. Bardzo wcześnie dowiadujemy się, że wyrażanie uczuć innych niż gniew, to oznaka słabości. Uczymy się, że naszą jedyną walutą w społeczeństwie jest użyteczność, skuteczność i gotowość do działania.

W efekcie zakładamy niewidzialną zbroję. Ta zbroja początkowo świetnie nas chroni. Pozwala przetrwać trudne chwile, robić karierę, wygrywać rywalizacje. Ale z biegiem lat ta sama zbroja zaczyna rdzewieć i przyrastać do skóry. Staje się więzieniem. Odcina nas od czucia. Gubimy kontakt z własnym ciałem, przestajemy rozumieć, czego tak naprawdę pragniemy, a nasze relacje stają się płaskie i zadaniowe. Jesteśmy jak świetnie naoliwione maszyny, które zapomniały, jak to jest być żywym człowiekiem.

Iluzja męskich przyjaźni i tematów tabu

Większość z nas ma kolegów. Mamy z kim wyjść na piwo, pograć w squasha, pójść na mecz czy pożartować na firmowym wyjeździe. Kłopot w tym, że w męskim świecie obowiązuje niepisana zasada: nie mówimy o porażkach.

Kiedy w męskim gronie pojawia się temat seksu, zazwyczaj sprowadza się on do przechwałek, żartów lub spłyconych anegdot. Ale kto z nas przy piwie z kolegami z pracy powie wprost: „Słuchajcie, mam problem. Moje pożądanie gdzieś zniknęło. Boję się zbliżeń z żoną, bo moje ciało odmawia posłuszeństwa ze stresu. Czuję wstyd i nie wiem, jak sobie z tym poradzić”?

Nikt. Zapada cisza. Boimy się oceny. Boimy się, że wypadniemy z roli „samca alfa”, że zostaniemy wyśmiani lub, co gorsza, obdarowani stertą bezużytecznych, „złotych rad”. Dlatego milczymy. A niewypowiedziane słowa, stłumione emocje i fizyczne napięcia kumulują się w ciele. Zamiast rozwiązywać problem, uciekamy w znieczulacze: alkohol, kompulsywną pracę, przewijanie social mediów, pornografię czy uciekanie w sport do utraty tchu. Wszystko, byle tylko nie poczuć tej pustki w środku.

Koszty odcięcia: Seksualność na autopilocie

Największą cenę za to zamknięcie płaci nasze ciało i nasza intymność. Gdy mężczyzna traci kontakt z emocjami, traci również kontakt z ciałem. Seks staje się mechaniczny, staje się kolejnym zadaniem do wykonania lub jedynie sposobem na szybkie zrzucenie napięcia. Gubimy Erosa – życiową energię, która sprawia, że potrafimy odczuwać głęboką, czułą przyjemność z samego dotyku, z bycia tu i teraz.

Zaczynamy obawiać się starzenia się naszego ciała. Spadek libido czy problemy z erekcją traktujemy jak osobistą porażkę, atak na naszą męską tożsamość, zamiast zobaczyć w tym naturalny sygnał, że nasze ciało domaga się uwagi, zwolnienia tempa i nowej formy bliskości. Czujemy się winni wobec partnerek, zamykamy się w sobie i koło się zamyka. Aby przerwać ten destrukcyjny schemat, potrzebujemy przestrzeni, w której możemy po prostu być prawdziwi. I tu właśnie pojawia się idea męskiego kręgu.

Czym jest Męski Grunt i dlaczego musisz go doświadczyć?

Otwarty Krąg Mężczyzn „Męski Grunt” to nasza odpowiedź na pandemię męskiej samotności. To miejsce, do którego wchodzisz i możesz z ulgą rzucić swoją zbroję w kąt. Zdejmujemy tabu, odrzucamy iluzje i spotykamy się w prawdzie.

Przede wszystkim warto obalić mit – krąg to nie jest terapia kliniczna, ani tym bardziej coachingowe show. Nikt nie będzie kazał Ci krzyczeć, biegać boso po trawie, ani powtarzać afirmacji. Nie usłyszysz tu „weź się w garść” ani „wyjdź ze strefy komfortu”. To spotkanie na równi. Surowe, ugruntowane i prawdziwe. Spotkanie mężczyzn z mężczyznami.

Rozmawiamy prosto z brzucha. O oswajaniu własnej fizyczności, o wstydzie, o wyzwaniach w relacjach z kobietami (lub ich braku), o zmianach w pożądaniu i odkodowywaniu nawyków, które nas niszczą. Zasady są proste: obowiązuje absolutna poufność, nikt nikogo nie ocenia, mówimy tylko z własnego doświadczenia (od „Ja”) i, co najważniejsze, nie dajemy sobie rad. Czasem najlepszym lekarstwem nie jest instrukcja, jak naprawić problem, ale świadomość, że jesteś bezwarunkowo słuchany.

Co zyskasz, wchodząc do kręgu?

Decyzja o przyjściu na pierwszy w życiu krąg często budzi opór. Ego krzyczy: „Nie potrzebujesz tego, sam sobie poradzisz, co sobie o mnie pomyślą!”. Ten głos to właśnie Twoja zbroja. Ale ci mężczyźni, którzy decydują się przez ten opór przejść i usiąść w kręgu, doświadczają czegoś transformującego. Czego możesz się spodziewać?

  • Gigantycznej ulgi (Lżejsza głowa) – Wyobraź sobie, że po latach noszenia ciężkiego plecaka pełnego kamieni, nagle możesz go zrzucić. Wypowiedzenie na głos, w bezpiecznej przestrzeni, tego, co cię dusi, ma niesamowitą moc oczyszczającą. Napięcie znika z klatki piersiowej, a oddech staje się głębszy.
  • Efektu Lustra (Nie jesteś sam) – Kiedy podczas kręgu słuchasz historii innego mężczyzny – faceta, który wygląda jak ucieleśnienie sukcesu, a który nagle łamie się głosem mówiąc, że czuje się beznadziejny w relacji albo że nie radzi sobie z własnym ciałem – coś w Tobie pęka. Zrozumiesz na najgłębszym poziomie, że nie jesteś zepsuty, a Twoje problemy są uniwersalnym, ludzkim i męskim doświadczeniem.
  • Braterstwa bez rywalizacji – Jesteśmy nauczeni ciągłego konkurowania – o status, o pieniądze, o kobiety. W kręgu nie ma rywalizacji. Nie ma lepszych i gorszych. Jest empatia, życzliwość i akceptacja, jakich rzadko doświadczamy w zewnętrznym świecie.
  • Zaproszenia Erosa i powrotu do czucia – Dzięki bezpiecznej rozmowie i wsparciu Piotra trzymającego krąg, który w swoim doświadczeniu łączy warsztat masażysty tantrycznego ze stąpaniem twardo po ziemi, powoli nauczysz się odzyskiwać kontakt ze swoim ciałem, oddechem i instynktem. Zobaczysz, jak można na nowo zaprosić zmysłowość i witalność do swojego życia, zrzucając balast oczekiwań.

Zrób ten jeden krok

Możesz dalej udawać, że wszystko jest świetnie. Możesz dalej inwestować energię w utrzymanie fasady i ignorować to, co domaga się uwolnienia z wnętrza Twojego ciała. Ale możesz też zaryzykować autentyczność.

„Męski Grunt” w Akademii Przyjemności to bezpieczna przystań, to 3 godziny Twojego czasu, jeden wieczór i otwarty umysł. Tylko tyle i aż tyle. Czas przestać ogarniać wszystko w pojedynkę. Zdejmij zbroję i usiądź z nami. Przestrzeń już na Ciebie czeka.